Moja historia
okres dorastania
W szkolnej ławce zawsze siadałem i odlatywałem w świat dziecięcych marzeń i fantazji. Już od podstawówki miałem problemy z nauką a przydomek ,,kujona” był zarezerwowany dla innych. Nie należałem też do tych, którzy grzecznie odrabiali lekcje w domu by zdobyć uznanie: rodziców, nauczycieli i rówieśników. Większość czasu spędzałem poza domem.
Interesował mnie świat doświadczeń a okres gimnazjum był idealnym momentem, w którym mogłem pokolorować szarą rzeczywistość w której żyłem. Chociaż smak nikotyny oraz alkoholu był już mi dobrze znany z wcześniejszych lat to słodki zapach zielonego kwiatu otworzył arkana dla moich zmysłów i stał się towarzyszem na kolejne lata. Był dobrym nauczycielem, bo dzięki niemu zrozumiałem jak iluzoryczne i uwarunkowane mogą być nasze doświadczenia.
Kiedy działanie THC zaczęło zanikać w moim organizmie a komórki w mózgu przestawały być stymulowane do wydzielania dopaminy, następowała konfrontacja z ciemną, ciężką rzeczywistością. Zaczęły się pojawiać pogłębiające problemy złożone z wewnętrznych i zewnętrznych warunków. Świat depresji coraz bardziej przebijał się przez doznania euforii, niosąc ze sobą poważne skutki. Wybuchy agresji znajdywały swoje ujście w pięściach uderzających o ścianę, pozostawiając po sobie ból i rany. Ponieważ był to okres dorastania i powoli określania swojej tożsamości i przyszłości, moje poczucie własnej wartości coraz bardziej upadało.
Pojawiały się zaległości a brak nadmiaru do sprostania tym wyzwaniom był silniejszy od tymczasowych chwil szczęścia. Na poziomie emocji dla mnie zaczęło się piekło. Pogłębiające się lęki były potęgowane przez stres. Adrenalina wymieszana z kortyzolem, wyzwalały we mnie reakcje walki i ucieczki. Nie mogłem znaleźć zrozumienia ze strony otoczenia w którym przebywałem. Upadłem. Życie w lękach powodowało, że mój splot słoneczny eksplodował z bólu.
Irydolog, który złapał mnie za zimne i spocone ręce, spojrzał w oczy i zapytał: ,,Czy ty bierzesz silne leki?” , odparłem: ,,Nie, zawsze tak mam”. Wtedy zrozumiałem, że problem jest poważny. Na różnych płaszczyznach było ciężko: relacjach z ludźmi, szkole, radzeniu sobie z tym co czułem. Miałem w sobie dużo lęków i fobie społeczną. Problemem była dla mnie 15 minutowa trasa z domu do szkoły, ponieważ bałem się ludzi. I ten lęk mocno w sobie tłumiłem. Musiałem powtórzyć rok szkolny. Osoby na których mi zależało, odwróciły się ode mnie. W późniejszych latach uświadomiłem sobie, że próbowałem zdobyć uznanie u innych oraz miałem potrzebę ,,bycia zauważonym”, z powodu braku ojca w moim życiu, gdyż moja mama się z nim rozstała gdy miałem 5 lat. Oczywiście dzisiaj patrzę na to z innej perspektywy i nie mam do nikogo żalu, jednak wtedy podświadomie patrzyłem na to inaczej. Nastąpił punkt krytyczny i już nic nie miało dla mnie znaczenia.
Moment przełomu
I właśnie w tym momencie, w chwilach największego bólu, moja mama zabrała mnie na rekolekcje do księży werbistów w Krynicy Morskiej. Poszedłem tam po wielu latach do spowiedzi. Do dzisiaj pamiętam zapach konwalii jaki towarzyszył temu miejscu. Spowiednikiem był zakonnik, który połowę swojego życia spędził w Indonezji na misji. Był inny, niż wszyscy dotychczasowi księża jakich spotkałem. Wyrzuciłem przed nim wszystko to co w sobie dusiłem. Wróciłem do pokoju i zasnąłem. Współlokator mówił, że w nocy krzyczałem. Obudziłem się w innym świecie. Dom rekolekcyjny był usytuowany na skarpie i widok z okna rozpościerał się na zatokę. Była 6.00 rano. Ubrałem się i wyszedłem na balkon. Zobaczyłem zatokę, tonącą w złotym świetle wschodzącego słońca. W sercu czułem spokój jakiego nigdy wcześniej nie doznałem. Poczułem się jak w prawdziwym domu.
To co się wydarzyło się później i trwa po dzień dzisiejszy to nie ustający rozwój. Od tego momentu zacząłem zgłębiać tajemnicę zwaną ,,Życiem”. Pomimo, że zmiana zaczęła się od chrześcijaństwa to postanowiłem nie ograniczać się do jednej drogi. Zacząłem szukać i spotykać na swojej drodze ludzi o różnych niesamowitych właściwościach, którym bardzo wiele zawdzięczam. Dowiedziałem się, poczułem i zobaczyłem, że istnieje ,,coś” więcej. Poprzez rozwój i pracę nad sobą, zacząłem dostrzegać związki przyczynowo – skutkowe dotyczące moich problemów. Świat zaczął nabierać bardziej jaskrawych barw. A ludzie, którzy nie rozumieli tej zmiany zaczęli odchodzić z mojego życia.
Zakochałem się w zapachu książek, dźwięku przerzucanych kartek, chwilach kiedy siadałem u siebie w pokoju, odpalałem kadzidło i zanurzałem się w historiach opowiadanych przez różnych autorów. Widok na cmentarz z balkonu rodzinnego domu przypominał mi o przemijalności ludzkiego życia a Katolickie liceum na terenie psychiatryka do którego chodziłem o możliwościach jakie posiadałem jako w pełni sprawny umysłowo i fizycznie człowiek. Dodatkowo poczucie wdzięczności oraz docenienie sprawności umysłowej wzmacniało, codzienne przebywanie z dziadkiem chorującym na schizofrenie, z którym wtedy mieszkałem i z którym miałem też różne trudne doświadczenia. W pewnym momencie miałem w sobie już na tyle siły i motywacji, żeby zostać mgr. psychologii i poznać funkcjonowanie człowieka z perspektywy naukowej. Świat nauki i ducha zaczęły się przeplatać w moim życiu a teorie fizyki kwantowej uświadomiły mi jak bardzo możemy wpływać na otaczającą nas rzeczywistość. Coraz częściej słyszałem głos zwany intuicją.
Świadomie zatapiałem się w introspekcji, uważnie przyglądając się myślom i emocjom, które się we mnie pojawiały. Rozmawiając z ludźmi zacząłem dostrzegać ich problemy z którymi się mierzyli i starałem się ukierunkować na ich rozwiązanie. U wielu z nich skutkowało to osiągnięciem pewnych wglądów i rekomendowali mnie dalej swoim znajomym. Poruszając się po intymnych światach historii, które ludzie przede mną otwierali, zaczynałem coraz bardziej rozumieć, że większość problemów miało swoje źródło w nie uzdrowionych relacjach z najbliższymi członkami rodziny.
W między czasie przeszedłem inicjacje Rei Ki, brałem udział w pierwszej mszy, znanego na cały świecie uzdrowiciela i egzorcysty Johna Baptist Rubara Bashobory. Doświadczyłem wtedy na żywo, tego co wcześniej znałem tylko z filmów o egzorcyzmach. Na szczęście nie na własnej skórze tylko obserwując to zjawisko u innych ludzi. Spotkałem jasnowidzów, uzdrowicieli i innych tzw. healerów, którzy w swoich dziedzinach byli bardzo skuteczni i nieśli swoją konkretną aktywnością pożytek innym ludziom.
ponowne spotkanie: odnalezienie swojej drogi duchowej
W pewnym momencie mojego życia, odnalazłem to za czym podświadomie bardzo tęskniłem: Buddyzm Diamentowej Drogi ( sanskr. Wadżrajana). Dokładnie w 2009 r.
Od pierwszego momentu spotkania mojego duchowego Nauczyciela Lamy Ole Nydahla, wiedziałem, że to jest to. Jakbym wrócił po bardzo długim czasie do domu. W takich momentach czujesz całym sobą, że reinkarnacja istnieje. I spotykasz po długiej przerwie kogoś z kim połączył Cię duchowy związek w poprzednich życiach.
Dodatkowo tak się zbiegły zbiegi okoliczności, że moim pierwszym kursem Buddyjskim, był kurs świadomego umierania: ,,Phowa”, który jest jedną z najgłębszych praktyk buddyzmu wadżrajany. I miałem ogromne szczęście, bo był to jeden z ostatnich kursów, które Lama Ole Nydahl poprowadził w tej konkretnej praktyce.
Owocną oznaką jej ukończenia, jest fizyczny znak na głowie. Na zamieszczonym zdjęciu Lama Ole Nydahl, sprawdza na mojej głowie czy praktyka zakończyła się powodzeniem.
Równolegle w tym samym czasie miałem możliwość wysłuchania oraz doświadczenia nauk od XVII Karmapy Taje Dordże – Wielkiego Duchowego Mistrza i zwierzchnika szkoły Diamentowej Drogi ( Karma Kagju) na świecie. Jest on uznawany za ,,Króla Joginów Tybetu” a także pierwszym świadomie odradzającym się lamą Buddyzmu Tybetańskiego.
I jakby tego było mało w tym samym czasie spotkałem moją partnerkę życiową i duchową: Kornelie Grzemską. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem poczułem jakby prąd przeszedł przez moje ciało. Poczułem tęsknotę i głęboką Miłość. Byłem pewien, że znaliśmy się wcześniej. Moment rozpoznania był tak silny, że nie da się go ująć za pomocą słów.
Następnego dnia od momentu, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem, leżeliśmy przytuleni w pomieszczeniu, gdzie znajdywał się Buddyjski strażnik Mahakala a nad głowami mieliśmy Buddyjskie nauki przywiezione z dalekiego wschodu. Leżeliśmy tak w stanie głębokiego, duchowego zjednoczenia w miłości i bliskości, po czym zasnęliśmy.
Te wszystkie doświadczenia były bardzo mocne i intensywne, totalnie poza słowami. Miałem silne doświadczenia jakby wszystko było snem i doświadczałem potężnych fal szczęścia przechodzących przez moje ciało.
Pewnego dnia, podczas trwania kursu, umówiliśmy się z Kornelią na daną godzinę pod Buddyjską Stupą ( budowlą wokół której min. nasze życzenia w intencji innych istot nabierają szczególnej mocy). Kiedy podchodziliśmy do stupy zobaczyliśmy, że w tym samym czasie z drugiej strony podchodził XVII Karmapa. Razem z nim oraz innymi mnichami i ludźmi, robiliśmy kolejne rudny wokół stupy. To było mistyczne doświadczenie.
Pamiętam jak kolejnego dnia, pod tą samą stupą, miałem silne przeczucia, że będziemy robić coś razem z Kornelią dla innych ludzi. Po około ponad roku, powstało ,,Pure Space”( aktualna nazwa ,,Duchowe Spa“), gdzie przez kolejne lata odwiedziły nas setki osób uczestnicząc w Kornelii warsztatach, moich sesjach oraz wykładach prowadzonych przez różnych nauczycieli. I dodam, że byli to ludzie z różnych środowisk: od biznesmenów, po adwokatów, lekarzy, księgowych czy psychologów. To mi też uświadomiło, że coraz więcej różnych ,,środowisk” otwiera się na szukanie tego co ponad czasowe w naszym życiu.
Organizowaliśmy warsztaty z takimi osobami jak Krzysztof Jackowski, Roman Nacht, Robert Bernatowicz, Rosa Branco (medium z USA, która pracowała na wysokich stanowiskach w NASA), Regina Sidorkiewicz oraz wielu innych nauczycieli, którzy prowadzili wykłady i warsztaty. To było dla nas nie tylko wyjątkowe doświadczenie, ale również możliwość wspierania innych w ich drodze rozwoju i odkrywania duchowych tajemnic. To miejsce stało się dla wielu przestrzenią transformacji, inspiracji i zdobywania nowej wiedzy.
Te wszystkie doświadczenia, jak spotkanie moich nauczycieli duchowych: Lamy Ole Nydahla, XVII Karmapy Taje Dordże, jak również w późniejszym czasie Shieraba Gyaltsena Rinpoche oraz Korneli Grzemskiej, było milowym krokiem w moim rozwoju duchowym.
Od tamtej pory Buddyjska praktyka oraz medytacja, stała się nicią przewodnią w moim życiu.
Rozwój przez całe życie
Na przestrzeni lat stworzyłem autorskie sesje, które były inspirowane ustawieniami systemowymi oraz teorią ,,pola morfogenetycznego” badanego przez brytyjskiego biologa i pisarza Ruperta Sheldrake.
Ukończył on uniwersytet na Harvardzie i uzyskał doktorat na Cambridge. Spędził lata na badaniu tego obszaru i stworzył hipotezę: ,,pola morfogenetycznego” i ,,rezonansu morficznego”.
Pole morfogenetyczne – jego nazwa pochodzi od słów: ,, morph” forma oraz ,,genesis” powstający.
Według Ruperta Sheldrake na głebokim poziomie naszego życia, istnieje niewidzialna matryca, która stanowi szablon, wedle którego formują się organizmy żywe. Zgodnie z tą hipotezą najpierw mamy ,,wzór informacyjny”, wedle którego będzie rozwijało się nasze DNA, ciało – forma.
Pole morfogenetyczne nie jest ograniczone przez przestrzeń i czas. Działa poza nim. Potrafi oddziaływać na odległość jak i z bliska. Ma swoją ,,przyczynowość”, która wpływa na formę a także zachowania innych organizmów. Dzisiaj już wiem, że w tym polu obowiązują pewne prawa i porządki, które są nam dane ,,od górnie”. W ramach duchowych porządków miłości. Nie zależnie czy w nie wierzymy czy nie. Działają jak prawo grawitacji. Nie widzimy jej ale doświadczamy. Jako pierwszy odkrył funkcjonowanie tych porządków i nazwał je w swojej praktyce: Bert Hellinger, pracując z ludźmi na całym świecie.
Na początku mojej pracy z ludźmi, nie wiedziałem, że istnieje taka metoda jak ,,ustawienia systemowe” wg metody Berta Hellingera. Uświadomili mi to ludzie, którzy przychodzili na moje sesje i wcześniej sami korzystali z tej metody. Zagłębiając się w jej filozofie, zacząłem sobie uświadamiać, że sferami po których się poruszam podczas sesji, są właśnie te obszary, których ta metoda dotyka. I tak zacząłem się w nią zagłębiać.
Moimi nauczycielami stali się Gerhard Walper u którego ukończyłem 1 moduł szkoleniowy, dotyczący zdrowia i choroby w rodzinie oraz Anna Choińska u której ukończyłem roczną szkołę w jej Instytucie. Oboje byli najbliższymi uczniami Berta Hellingera.
Zrozumiałem i doświadczyłem, że prawdziwy nadmiar z którego możemy czerpać garściami- oprócz zaawansowanych praktyk duchowych- jest w naszym systemie rodzinnym i tam możemy znaleźć spełnienie i równowagę, której poszukujemy na zewnątrz. A kiedy porządek jest w nas przekłada się na wszystkie inne sfery życia.
Patrząc na życie z dzisiejszej perspektywy wiem, że przypadki zdarzają się tylko w gramatyce a życie jest tajemnicą i co jakiś czas podrzuca nam puzzle do zbudowania obrazu całej układanki. W moim przypadku tymi puzzlami były i są różne synchroniczne zdarzenia, które nakierowują mnie do postawienia kolejnych kroków w pielgrzymce do samorealizacji i wyznaczenia aktywności zawodowej w służbie drugiemu człowiekowi.
Przez ostatnie 15 lat manifestują się one w postaci osobistych wglądów podczas pracy nad sobą oraz pracy z ludźmi, inspirujących historii opowiadanych przez ludzi, którzy świadomie dokonują wyborów w swoim życiu i stawiają na realizacje swoich marzeń i życie w zgodzie z wewnętrzną misją. To właśnie dzięki nim powstał program: ,,tu i teraz w świecie możliwości”. Podczas prowadzenia wywiadów miałem okazje poznać na prawdę niesamowitych ludzi z inspirującymi i często niewiarygodnym historiami. Np.
-Przeprowadziłem wywiad z Rosa Branco, medium i byłą pracowniczką NASA, która już w wieku 29 lat, pracowała na bardzo wysokich płaszczyznach zarządzania(pomiędzy programami kosmicznymi a siłami powietrznymi USA), opowiedziała mi min. historie jak idąc korytarzami NASA, w jej najtrudniejszym momencie życia, kiedy chorowała na śmiertelną chorobę, miała wizje Jezusa, gdzie przeniosła się do innego wymiaru i usłyszała od niego, że zostanie uzdrowiona,
-z Romanem Nachtem, który jest min. Polskim znanym ufologiem, który spotykał się i rozmawiał z legendami ze środowiska ufologicznego i już wtedy, wiele lat temu rozmawialiśmy o rzeczach o których teraz jest coraz głośniej w telewizji mainstreamowej,
-Rozmawiałem również z jednym z najskuteczniejszych w Polsce i na świecie Jasnowidzów Krzysztofem Jackowskim, którego praca jest udokumentowana stosem dokumentów,
–Beatą Pawlikowską, której nikomu nie muszę przedstawiać,
–Janem Szlagowskim, o życiu którego nagraliśmy materiał w Himalajach, i który opowiedział o swoich wewnętrznych duchowych doświadczeniach oraz o tym jak sława, powodzenie i materialne bogactwo nie dawało mu szczęścia,
-Z Alicją Walczak, która jest znana z pierwszej edycji programu telewizyjnego ,,Big Brother”. Podczas naszej rozmowy opowiedziała jak została uzdrowiona przez Jezusa z raka płuc,
-Z Anna Choińską, aktualnie moją nauczycielką od metody ustawień rodzinnych, która była jedną z najbliższych uczennic Twórcy metody ustawień systemowych: Berta Hellingera.
A także wieloma innymi niesamowitymi postaciami, z inspirującymi historiami, których nie chciałbym tutaj pominąć ale czasu by mi nie starczyło na ich wymienianie wraz z opisami ich historii.
Zorganizowałem również 2 konferencje pt.: ,,Taru of Wisdom” (Drzewo Mądrości) z tematyki rozwoju osobistego i duchowego podczas, których wystąpiły również niezwykłe postacie z niesamowitymi życiorysami.
Wierze, że każdy z nas jest wyjątkowy, choćby dlatego, że się urodził. Każdy z nas ma doświadczenia, które wzbogaciły jego wnętrze. Ważne jednak jest to abyśmy zaczęli w tych historiach dostrzegać nauczyciela, który chce mu coś przekazać. Wierze też, że jeżeli mamy odpowiednich ludzi wokół siebie, wiedzę i wiarę, możemy dojść do miejsca o którym marzymy i za którym tęsknimy.
Sam cały czas się uczę i pokonuję swoje słabości, ale wiem, że warto jest podejmować odważne decyzje i podążać za tym co podpowiada serce. Bo tu i teraz jest jedynym momentem na podjęcie decyzji.
,,docenienie i wdzięczność, powoduję, że chwila teraźniejsza staje się pełniejsza. sprawia, że zaczynamy dostrzegać bogactwo w tym co dla innych jest oczywistością”
patryk zastempowski

